Szablon wykonała Zochan dla Ministerstwo Szablonów

niedziela, 18 grudnia 2016

Tron - Rozdział XIX.

W końcu jakiś postęp i rozdział. Chyba przełamałam najgorsze lody i w końcu wracam do stanu z przed paru miesięcy. Póki co dokładnie nie sprawdzany, jutro poprawię ewentualne błędy. Miłego czytania. A raczej fapania.

Chciał jednak więcej. Do diabła, od dawna chciał więcej. Kiedy dotykał skóry na jego brzuchu, wydawało mu się, że pali żywym ogniem. Niepokojące. Taka temperatura ciała była u ludzi w ogóle dopuszczalna? Uniósł dłonie i wplątał mu je we włosy. Kiedy za nie pociągnął, cichy, krótki syk wydobył się z pomiędzy warg Itachiego. Ale to był dobry odgłos. Brzuch spiął się widocznie, co świetnie wyczuł po przez ocierające się o siebie ciała. Dyszał pomiędzy kolejnymi pocałunkami, łapczywie pobierając tlen. Chciał coś zrobić, ale nie do końca wiedział w jaki sposób i czy nie będzie to niczym głupim. Ostatecznie to Itachi przesunął ręką po jego ramieniu, przez brzuch aż do nogi, po czym założył jego uda na swoje biodra. Pochyliwszy się nad nim przesunął wierzchem dłoni po rozgrzanym policzku i zatopił spojrzenie w onyksowych tęczówkach.
-Zawsze możesz się rozmyślić.
Ale Sasuke zacisnął wargi, nie zamierzając pisnąć nawet słówka w tej sprawie. Przepływały przez niego emocje tak silne, że nawet gdyby w tym momencie przestali to i tak musiałby się potem zająć pewnym problemem. Tak, już się podniecił. Nie zamierzał odpuścić Itachiemu tej nocy, nawet jeśli właśnie wybuchłaby jakaś wojna. Widocznie dotarło to do niego szybciej niżby tego oczekiwał, bo został zaskoczony intensywnością kolejnego pocałunku i siłą, z jaką wbił mu palce w żebra. Odpowiedział na to zadowolonym pomrukiem i otarł się o niego już bez tej początkowej niewinności. Byle tylko zaspokoić tą palącą potrzebę.
-Chcę spędzić dzisiejszą noc z tobą.
Irracjonalnie, wypowiedział to w sposób jakiego obaj chyba się nie spodziewali. Spoceni i drżący, kiedy to akurat któryś nie drażnił wyjątkowo wrażliwych partii ciała drugiego. Ale jego ręka wślizgująca się pod materiał bielizny i sunąca w tym szczególnym kierunku, przechodziła wszelkie pojęcie. Była najlepszą, niewerbalną odpowiedzią na gorące wyznanie, na jakie się wcześniej zdobył resztkami swojej beznadziejnej odwagi. Zacisnął dłonie na jasnej pościeli i ze świstem wciągnął powietrze przez napuchnięte od pocałunków wargi. Jego nogi automatycznie mocniej zacisnęły się wokół pasa brata, a ciało niekontrolowanie lgnęło w kierunku gorących palców. Na Boga... A do tego ten wzrok. Chociaż nie potrafił skupić się na niczym innym, jak na tym, że właśnie został pozbawiony ostatniej części garderoby, przez głowę przeszła mu myśl, że nie miałby nic przeciwko pożarciu. I tak też przezwyciężając wstyd, podniecenie i nagość jednocześnie rzucił się do przodu, aby zedrzeć z niego do końca koszulę. Było warto. Umięśniony tors na chwilę przysłonił mu własne potrzeby, a chęć poznania ciała Itachiego, tak jak i on poznawał jego, była silniejsza od czegokolwiek innego. Schylił się, bez konkretnych planów przejeżdżając językiem po jednym z zaróżowionych sutków. Mógłby przysiąc, że w tym samym momencie usłyszał przekleństwo, a długie palce zacisnęły się na jego włosach, ale go nie odciągnęły. Dobrze, chyba nie zrobił nic źle. Biorąc głębszy oddech przesunął wargi niżej i niżej. Aż do miejsca w którym zaczynało się podbrzusze. Zatrzymał się na chwilę, jednak wahanie było niczym w porównaniu z chęcią kontynuowania tego szaleństwa, które wspólnie rozpoczęli. Sasuke zastanawiał się, gdzie podziała się ta jego niepewność i niewinność, którą wniósł za sobą do tego pokoju. Obecnie śladu po niej nie było, a każda nowa, sprośna rzecz jedynie go napędzała w dalszym działaniu. W jednej chwili się zdecydował, lekko drżącymi palcami odpinając pasek od spodni i ściągając je nieco w dół. Już po przez materiał wyczuwał twardość jego członka. Nie wiedząc czemu, uśmiechnął się. Cieszyło go to? Chyba tak. Słyszał jak Itachi wciąga powietrze, prawdopodobnie starając się opanować dzikie odruchy, co przyniosło mu kolejne dawki satysfakcji.
-Sasuke. Wiesz, że jesteś strasznym sadystą?
Zerknął ku górze, delikatnie rozbawiony rzuconym stwierdzeniem. Wargi Łasica były zaciśnięte w cienką linię, oczy błyszczały, a włosy pozostały w całkowitym nieładzie. Był... piękny. Na takiego brata mógłby patrzeć godzinami, nie przejmując się wcale przemijającym czasem. Całe niezdecydowanie poszło w cholerę. Nie potrzebował już żadnych wskazówek, wszystkiego musiał doświadczyć sam i uczyć się na błędach. Byli całkowicie nadzy, gra wstępna według niego odeszła do przeszłości. Wystarczyło zrobić jeden, zdecydowany krok. Sięgnął po olejek stojący na szafce nocnej, w duchu dziękując sobie za wcześniejsze przygotowanie. Nieporadnie odkorkował naczynie, odprowadzany przeszywającym spojrzeniem. Wił się wewnętrznie pod jego wpływem, ale nie ugiął się nawet wtedy gdy płyn został już rozprowadzony dla odpowiedniego nawilżenia.
-Gotów?
Nie był gotów, ale nigdy by się nie wycofał. Zwłaszcza że to podniecenie robiło się coraz bardziej nagłe, upierdliwe. Skinął głową, pozwalając sobie na przesunięcie się po jego ciele. Zatrzymał go, gdy spróbował mu pomóc. Sam chciał to zrobić. Sam się na niego nakierował i sam wydał pierwszy głośniejszy jęk, odchylając głowę do tyłu. Tym samym doprowadził Itachiego do białej gorączki. Pierwsze pchnięcia, potem następne. Delikatność i dbałość nie miała już znaczenia, mimo iż wzajemnie pożerali się wzrokiem gdy ich spojrzenia się spotykały. Narzucane przez Sasuke szybkie tempo miało na celu tylko jedno. Otrzymać upragnione spełnienie. Poczuć jak brat go wypełnia. I tak w istocie się stało, w najmniej dla niego oczekiwanym momencie. Zaskoczony intensywnością doznania przylgnął znów do gorącego ciała, w poszukiwaniu kryjówki dla swoich ogromnych wypieków na policzkach, czemu towarzyszył jedynie rozbawiony chichot i ciężkie sapanie mające na celu uspokojenie rozszalałego oddechu.
-Ani słowa. -Szepnął próbując być poważnym choć sam był sobą rozbawiony. Przetoczył się na bok, wykrzywiając wargi pod wpływem uczucia w dole i przymknął powieki, rozkoszując się chwilą. Nawet nie wiedział kiedy przestał zwracać na to uwagę, a uśmiech sam wpełzł mu na usta. To co się tu wydarzyło było jedną z lepszych rzeczy w ostatnich tygodniach. I z pewnością zamierzał to powtórzyć w najbliższym okresie, o czym póki odwaga go nie opuściła zaraz poinformował ciągle rozbawionego Itachiego.