Szablon wykonała Zochan dla Ministerstwo Szablonów

czwartek, 29 października 2015

Burdel - Rozdział XV.

Zajęło mi to sporo aby dokończyć ten rozdział, ale starałam się wszystko dobrze opisać. Mam nadzieję, że mi się udało. Cóż... z ostatnim rozdziałem postaram się wyrobić do Halloweena, tak jak to napisałam. Prawdopodobnie też w następnym tygodniu zrobię sobie kilkudniową przerwę od pisania, bo niestety nieco opuściłam się w nauce, a w tym roku nie mogę sobie na to pozwolić.



-Kochaj się ze mną.
Mina Itachiego była bezcenna. Począwszy od zaskoczenia, aż do ciekawości wyrażała wszystko i nic. Jak na mężczyznę, przyjemna twarz z biegiem czasu zaczęła nabierać tajemniczości, zapewne w celu utrzymania napięcia, które magicznie wstąpiło do pokoju wraz z tymi słowami, które jeszcze niedawno wypowiadał, starając się przelać wszystkie swoje uczucia w bliźniacze serce. Sasuke od kilku dobrych sekund wgapiał się w onyksowe oczy, czując przyjemne dreszcze na plecach. Ciemne brwi, delikatnie zmarszczone, piękne kreski po obu stronach jego twarzy i usta wypuszczające miarowo powietrze. Nieważne co miało nastąpić - nie żałował tego. Wystarczająco długo zwlekał, aby móc sobie na to pozwolić. W końcu zdecydował się przerwać tę bezczynność i poddając się, szarpnął go za koszulkę aby się schylił.
-Kiedy stałeś się taki wysoki?
Wyszeptał tuż przy jego ustach, zaraz muskając je z niecierpliwością. Postawił wszystko na jedną kartę. Ciepłe wargi ku jego zadowoleniu uchyliły się, ułatwiając dalszy dostęp. Z przyjemnością wsunął język do środka, delektując się tą chwilą. Zahaczył mięśniem wpierw o śnieżnobiałe zęby, skórę, a na końcu zaczął się zajmować językiem brata. Szybko pojął, jakie są prawdziwe intencje Łasica. Drażnił się z nim. Odpowiadał na pieszczoty, a następnie uciekał, chcąc zmusić go do większego wysiłku. Młodszy parsknął cicho, zdawszy sobie sprawę, że to on zawsze uchodził za tego wrednego. Czyżby właśnie nie było na odwrót?
Dłonie Łasicy nagle się uniosły i objęły go w pasie, zamykając w żelaznym uścisku.
-Wiesz, że gdy już zaczniemy, to nie dam Ci odejść, prawda?
Szept mężczyzny nie pomagał mu się skupić na decyzji, mimo iż była ona już dawno podjęta. Po prostu. Rozpraszał go. Sprawiał, że miał ochotę na więcej i więcej. Nie był w stanie już dłużej w taki sposób funkcjonować. I mimo tego, że w głowie nadal męczył go irytujący głosik ,,Przecież jesteście braćmi." to nie widział sensu w życiu, w którym nie żyliby w taki sposób. Gdy słuchał go wiedział, że jest chciany i kochany. A tylko o to mu chodziło. O kochającą osobę, która byłaby dla niego wszystkim.
-To dobrze. Bo chcę zostać przy tobie.
Odparł, nie mając pojęcia skąd bierze odwagę by mówić tak zawstydzające rzeczy. Pozorna powaga Uchiha nie działała gdy w grę wchodził osobnik z tej samej krwi. Nie miał możliwości, aby obronić się przed działaniem zdradzieckich, różowych plam na policzkach. Dłonie Itachiego wolno przeniosły się na dół, zaciskając palce na dwóch pośladkach.
W nagrodę otrzymał upragnione westchnięcie, wydobywające się z ust młodszego z braci. Pomimo iż było to pierwsze tego typu zbliżenie między nimi nie wstydzili się siebie i swoich reakcji. Dlatego właśnie Sasuke zdecydował się na to wszystko. Bo wiedział, że obaj tego chcą i są gotowi by móc powiedzieć ,,Tak, to Ciebie kocham i Ciebie chcę."
-Kocham Cię.
Sasuke wzdrygnął się, gdy tylko został podniesiony i niedelikatnie rzucony na ich wielkie łóżko. Jak zwykle, starszy idealnie wiedział o czym myślał. Uśmiechnąwszy się, obserwował jak ciało pochyla się nad nim, a następnie jak opiera dłonie po obu bokach jego głowy. Zniecierpliwiony uniósł kolano ku górze, z zamiarem podrażnienia nim wrażliwego krocza. I udało się. Twarz Itachiego wykrzywiła się delikatnie, dając mu pewność, że dopiął swego. Nie zbyt długo dane było mu cieszyć się tym małym gestem, bo spragnione dłonie dobrały się do rozpiętej w połowie koszuli, na szybko ją zdejmując. A potem czuł już tylko gorące usta na swojej szyi. Łasica dopiero się rozkręcał, na co wskazywały coraz gorliwsze poczynania, mające na celu pobudzić ciało partnera. Sasuke jęknął cicho, zaciskając palce u rąk i nóg gdy usta Itachiego przygryzły wrażliwą brodawkę sutka. Nigdy jeszcze nie był z nikim tak blisko. Dlatego nie miał pojęcia aż do dziś, co to za uczucie. Wcześniej mógł snuć jedynie domysły. A póki co braciszek wcale nie starał się być delikatny. Wręcz przeciwnie. Wydawać się mogło, że starszemu chodzi o upamiętnienie chwili po przez intensywność działań. Wcale się nie śpieszył i przedłużał każdy moment jak to tylko było możliwe. Po przez westchnięcia i ciche pojękiwania zdecydował, że też chce coś zrobić. Wolał nie leżeć jak kłoda. Co by był wtedy z niego za kochanek.
-Itachi... Połóż się.
Poprosił z walącym sercem.
-Jesteś pewien? Mogę się wszystkim zająć...
-Nie. Połóż się.
Nie miał pojęcia z jakiej beczki wytrzasnął tyle stanowczości, aby go do tego zmusić. Ale chciał się wykazać. Zasłużyć na szczęście które go spotkało. I wiedział w jaki sposób to zrobi. Usiadł na biodrach brata, nieporadnie biorąc się za odpinanie guzików jego koszuli, która chwilkę potem wylądowała na podłodze. Podobnie jak Itachi przed chwilą pochylił się i w pierwszej kolejności przyssał do pachnącej szyi, aby go naznaczyć. Z zadowoleniem odsunął się, obejrzał swoje dzieło i zszedł niżej. Na obojczyki, tors, brzuch, podziwiając idealną skórę, jaką posiadał. I gdy już zaczynał zabawę z podbrzuszem, sięgnął jedną z dłoni do jego spodni, z zamiarem odpięcia pierwszego guzika.
-Sasuke...
Mruknął, usłyszawszy swoje imię. Było to idealną zachętą. Nie patyczkował się dłużej i nie ociągał. Całe to wolne tępo go drażniło. Zsunął spodnie z bioder brata, a następnie nie zastanawiając się długo co ma zrobić i w jaki sposób aby było w porządku, ułożył dłoń na tym strategicznym miejscu, drażniąc pokaźne przyrodzenie przez materiał bokserek. Tak jak sobie to wyobraził, westchnięcie z ust ukochanego było idealne, podobnie jak i cały on. Zachęcony wystarczająco taką reakcją pociągnął materiał i wkradł się pod niego palcami drugiej dłoni, przy tym przyglądając się wyrazowi twarzy brata. Przymknięte powieki, lekko zmarszczone brwi i usta, przygryzione od środka wyglądały cholernie ponętnie. Wyglądał jakby cały ten czas dokładnie skupiał się na doznawanych rzeczach i tak w istocie było. Sasuke zsunął niepotrzebną bieliznę, pozostawiając go w końcu nagiego. Coś czuł, że będzie na dole, a mimo tego nie chciał być jednym z tych typowych ukesiów, udających, że nie chcą. Miał całkowicie inny styl bycia i właśnie go prezentował w swojej pełnej okazałości.
-Już masz problem.
Zauważył nieco złośliwie, oczywiście nie mogąc pozostawić tego bez komentarza. Mimo iż to powiedział, to sam był nie mniej podniecony. To jakby wybudziło starszego z transu i po kilku sekundach Sasuke znów był na dole, a on przejmował inicjatywę.
-Jeszcze nie skończyłem.
Jęknął z wyrzutem, zaraz przed tym jak jego usta zostały uciszone przez drugie, równie ciepłe. Tyle że tym razem złączenie warg nie miało na celu przekazania sobie uczuć.
-Nie szkodzi. Spróbujesz innym razem.
Teraz to on był złośliwy. Lekka chrypa z nadmiaru emocji w głosie nie przeszkadzała Łasicy dalej pozostawać idealnym w jego oczach. Sasuke się zamknął, poddając jego woli. Miał rację. Obaj nie dawali już rady wytrzymać. Pozwolił do końca się rozebrać, w międzyczasie wplatając dłonie w długie włosy Itachiego aby je rozpuścić. Zadrżał, gdy tylko przeszedł do sedna i poczuł na swoim penisie ciepłe palce mężczyzny.
-Itachi...
Wyszeptał, na oślep szukając jego gorących ust, aby ponownie ich zasmakować.
-Wybacz Sasuke, ale nie mam nic przydatnego, więc będziemy musieli posłużyć się jedynie śliną.
Nieco to go zmieszało. Wiedział o co chodzi, ale uważał, że tego nie potrzebuje. Nie był doświadczony, więc to chyba normalne. Skinął więc jedynie głową, rozszerzając uda wraz z dłońmi, które się tam zakradły. Przygryzając koniec palca wskazującego cicho pojękiwał, starając się nie powstrzymywać za bardzo, aby czasami nie pomyślał, że nie jest mu dobrze. Wzdrygnął się lekko, odczuwając niezbyt komfortowe uczucie w środku.
-Wytrzymaj chwilkę. Rozluźnij się.
Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić.
Skinął głową, starając się iść za jego radami. Nie bolało, ale uczucie było... dziwne. Wolał nie przywoływać skojarzeń i po prostu poczekać. Oparł się wygodniej o poduszki, jedną z dłoni, układając na czole, aby przysłonić dostęp irytującego światła do wrażliwych oczu. Z czasem uczucie stawało się mniej nieprzyjemne, co przyjął z niemałym zadowoleniem i w pewnym momencie sam zaczął nabijać się na rozciągające go palce. Dopiero wtedy odczuł wstyd. Jakąś małą jego część, ale zawsze coś. Wiedział też, że poliki ma całkowicie czerwone. Rozpalone ciało domagało się więcej.
-Itachi... proszę.
Wyjęczał, nie mogąc już wytrzymać. Chciał aby w końcu go wziął i zaczął robić to co do niego należało. Palce cofnęły się, a Sasuke spojrzał na niego wyczekująco, jakby wręcz błagał o to co miało zaraz nastąpić. Długowłosy uśmiechnął się jedynie, rozszerzając biodra chłopaka i nakierowując się odpowiednio przyciągnął go do siebie, wchodząc w rozpalone ciało, jednym, stanowczym ruchem. To wystarczyło w zupełności. Młodszy z Uchihów pozwolił sobie na głośniejszy jęk i spiął mięśnie, utrudniając bratu poruszanie się na tę krótką chwilę.
-Kocham Cię.
Powtórzył to samo, co on mu jeszcze niedawno i podciągnął się, sam nabijając na nabrzmiałego członka. Stali się całkowitą jednością. Obaj idealnie zdawali sobie z tego sprawę i obaj wykrzykiwali swoje imiona w ekstazie, zaraz przed tym jak osiągnęli spełnienie, wtuleni w swoje ciepłe ciała.

8 komentarzy:

  1. O kurde.Fajowy rozdział. Normalnie sobie wyobraziłam minę Itachi'ego czytając to. A co do twojego nowego układu bloga jest bombowy. I widzę, ze dodałaś też pasek z muzyką. Fajny pomysł. Ta Sharinganowa myszka też jest ekstra. Życzę weny na Shota Halloweenowego. Ja też jutro dodam posta na bloga. Pozdrawiam i jeszcze raz życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję się zaskoczona na plus :))))) Jest megaśnie!!! Czasem tylko nie do końca byłam pewna, które słowa wypowiada Sasuke, a które Itachi. Trochę boję się ostatniego rozdziału.
    Po pierwsze, to szkoda mi że to koniec historii.
    Po drugie boję się, że ulegniesz pokusie złego zakończenia.
    Po trzecie nie wiem czy inne opowiadanie będzie w stanie dorównać temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety miałam z tym trochę problem, bo się śpieszyłam, ale jeśli znajdę chwilkę czasu to to poprawie.
      Co do ostatniego rozdziału - nie ma się czego bać. :) Już mam zaplanowane jak to ma wyglądać, więc raczej nikogo nie będę uśmiercać.
      Mam nadzieję, że inne opowiadania będą temu dorównywać, bo mam dużo niewykorzystanych pomysłów. :)

      Usuń
    2. Tak na marginesie, jakiego opowiadania można się spodziewać w listopadzie? :)))

      Usuń
    3. Napiszę Tron. :)
      Prawdopodobnie uda mi się jeszcze dziś wstawić prolog.

      Usuń
    4. SUPER!!! Może uda mi się przeczytać przed wyjazdem :)
      Zauważyłam też, że masz informacje o planowanych rozdziałam w bocznym pasku :) Jak to mówią, lepiej później niż wcale.

      Usuń
    5. Dopracowuje niektóre brakujące elementy na blogu, a przynajmniej się staram zapewnić wygodę. :) Myślę, że wstawię to wcześniej niż zaplanowałam, bo idzie całkiem sprawnie.

      Usuń