Szablon wykonała Zochan dla Ministerstwo Szablonów

piątek, 30 października 2015

Burdel - Rozdział XVI.

Głosowanie zakończyło się. Łącznie głos oddało 27 osób i jestem szczerze zaskoczona, że było ich aż tyle. Nie spodziewałam się, że po cichu zagląda tu więcej niż kilka person. No cóż. Mamy remis. Musiałam chwilę się zastanowić, które opowiadanie napisze jako pierwsze i w końcu padło na to iż to będzie Tron. A dlaczego? Ponieważ tę historię mam bardziej przemyślaną i wiem co chcę w niej konkretnie napisać. Rozsadzają mnie pomysły. :) Nie wiem ile dokładnie rozdziałów napiszę, bo jest za wcześnie aby to stwierdzić. Chociaż może być nawet dłuższe niż Burdel. Zależy od tego jak zdecyduję się poprowadzić historię. Takie ankiety będę robić pewnie częściej, gdy nie będę pewna co byście woleli żebym napisała. Prolog powinien pojawić się jeszcze dzisiaj, a póki co zapraszam na ostatni rozdział Burdelu.



Zacisnął powieki, nie do końca mogąc się zdecydować, czy je uchylić, czy też nie. Było bowiem tak przyjemnie i ciepło, że nie miał ani trochę ochoty  wstawać. Po omacku więc zaczął szukać ciała Itachiego, aby się do niego przytulić. Bo taką właśnie miał zachciankę i zamierzał ją spełnić dla własnej wygody. Jednak pojawił się problem. Nie było go, pomimo iż połówka łóżka, którą wcześniej zajmował nadal była uderzająco ciepła. Ach, a było tak przyjemnie. Starając się przemóc uchylił najpierw jedną powiekę i zaraz tego pożałował. Ranek oślepiał go i nieprzyjemnie drażnił oczy, przez krótką chwilę nie pozwalając zobaczyć nic innego jak irytujące plamy. 
-Itachi?
Mruknął zaspanym głosem, podnosząc się do siadu. Przetarł oczy i zasłonił usta tuż przed tym jak wydobyło się z nich potężne ziewnięcie. Dotarł do niego delikatny chłód rannego powietrza wraz z przyjemnym zapachem świeżej, porannej trawy. Przeciągnąwszy się, postanowił wstać, co też okazało się kolejnym błędem. Skrzywił się delikatnie, czując lekki dyskomfort z tyłu. Zapomniał o tym. Przejechał palcami po swoim brzuchu, czując pod palcami jak tam skóra też się klei od resztek ich wczorajszej ,,zabawy". Przechylił głowę w bok, jakby zaciekawiony tym zjawiskiem i spojrzał przed siebie, wprost na oblicze odwróconego do niego tyłem Itachiego. Miał na sobie jedynie dolną część ubrań, a jego włosy nadal były rozpuszczone co dało naprawdę niesamowity efekt. Stał na balkonie, a wiatr od czasu do czasu poruszał czarnymi kosmykami, rozrzucając je w różne strony.
Anioł.
Pomyślał zafascynowany, mimo iż nie wierzył w takowe istoty. Zadrżał, sam nie mając pojęcia czy z zimna, czy po prostu przez ten widok. Pochylił się, a następnie pociągnął prześcieradło i narzucił je sobie na ramiona, aby nie musieć się ubierać. Starszy był na tyle zamyślony, że nie usłyszał jego wcześniejszego wołania, co zdecydował się wykorzystać aby do niego podejść po cichu. I tak też zrobił, stawiając kroki ostrożnie, aby nie wyrwać go ze świata fantazji. W końcu zatrzymał się niespełna krok przed nim i delikatnie wyciągnął dłonie, oplatając go nimi w pasie. Ciepłe ciało drgnęło, co oznaczało, że brat wybudził się z transu. Sasuke poczuł na sobie jego wzrok. Wpierw skupiony na twarzy, a potem... potem zaczął schodzić niżej. I tak, drodzy państwo, wielki Uchiha Sasuke spalił buraka, chowając oblicze w skórze Łasiczki. Dosłyszał pełen rozbawienia, krótki śmiech, co zachęciło go aby ponownie spojrzeć na rozpromienionego ukochanego. Lubił gdy się śmiał, szczególnie w taki sposób.
-Przeziębisz się. 
Dosłyszał matczyną uwagę, na co cicho parsknął. Nie takie rzeczy się przeżywało, a nie był porcelaną. Ale doceniał to. Te słowa musiały świadczyć o trosce, którą go obdarzał. 
-Wtedy będziesz mnie pielęgnował.
Taka wizja wcale nie była zła. 
Itachi przyciągnął go do siebie, wplatając palce w ciemne kosmyki. Młodszy powoli zaczynał się rozbudzać, dzięki przyjemnemu chłodowi, który łaskotał go po twarzy. Pozwolił sobie  na zamknięcie oczu i poddanie się ciszy oraz delikatności tej chwili. Myślał. O tym co zdarzyło się między nimi od początku. O całym życiu i o każdej chwili spędzonej z bratem. A ilekroć wspominał coś miłego ciepło niczym ogień rozchodziło się po jego sercu, wprawiając je w szybszy rytm. Zacisnął palce na jednej z dłoni Itachiego, przyciągając ją do siebie. 
-Często tak robisz?
Zapytał, zerkając na niego. Był ciekaw. Wychodzenie na zewnątrz o poranku było... przyjemne. Pozwalało ponieść się emocją i wspomagało fantazyjne myślenie. Przekonał się o tym dopiero w tej chwili, a mimo wszystko nie mógł powstrzymać się przed zadaniem pytania.
-Dzięki temu potrafiłem udawać.
Usłyszał jego szept tuż przy swoim uchu. Zrozumiał. Granie przed całym klanem innego niż go widzieli musiało być cholernie trudne. A najgorzej obciążona była psychika.
-Wracajmy do środka. 
Drgnął, naciągając na ramiona szczelniej biały materiał prześcieradła. 
-Itachi?
-Mm?
-Już nie musisz więcej tego robić.
Odwrócił się do niego przodem, uniósł dłoń i pogłaskał go po policzku. Obaj nie musieli więcej już grać. Nie po tej nocy. Wszystko miało ułożyć się na lepsze. W to wierzył i chciał wierzyć dalej. 

5 komentarzy:

  1. Mrau.....
    Tym razem napiszę tylko tyle: Rewelacyjne zakończenie opowiadania :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Po zakończeniu wszystkich opowiadań Luany szukałam czegoś równie dobrego do czytania. I oto znalazłam, twój blog :) Myślę, że z czasem dojdziesz po prostu do perfekcji. Fabuła bardzo dobra, bo mamy trochę komedii, grozy no i romans oczywiście. W świetny sposób przedstawiasz uczucia bohaterów choć nie pogardziłabym dłuższym dialogami :P Naprawdę super, że znalazłam coś tak dobrego do czytania, będę tu wracać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schlebiasz mi, ale cieszę się, że Ci się podoba. :) Serio. Mam nadzieję, że sprostam twoim oczekiwaniom w przyszłości.

      Usuń
  3. Teraz mrugam jak opętana by powstrzymać łzy. Co ty ze mną robisz? To było takie...nie wiem, nie jestem dobra w przesładaniu^^ dodaj sobie jakiś przymiotnik. Przyznam, że nie oglądałam ani odcinka Naruto, ale uzależniłam się od pralingów (oczywiście tych gejowskich^^). Teraz tak sobie myślę, że historia była jak dla mnie odrobinę przesłodzona, lecz w trakcie czytania mi to nie przeszkadzało, więc w zasadzie po prostu prubuję się tylko do czegoś przyczepić^^. Mimo wszystko trochę mnie to drażni, ale mam nadzieję, że w przyszłości postarasz się stworzyć również inne wątki.

    Pozdrowieńka,
    Lyntrix

    PS Sorry za błędy, ale o tej godzinie nie myślę za dobrze. I nie ma to jak komentować po roku *.* Ale musiałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę z tego, że pierwsze opowiadanie nie ma prawa być idealne, zwłaszcza że sama uważam zakończenie za słabe. Mam tą głupią tendencję do tego, że gdy nie wiem co napisać, to wszystko przesładzam. Niestety. To czasami jeden z powodów by się zakompleksić xD
      W przyszłości postaram się zejść na trochę ostrzejsze tematy... zobaczymy jak mi wyjdzie.
      Mimo wszystko baardzo dziękuję za komentarz, nawet po roku ;) W końcu komentarze to klucz do poprawy swoich umiejętności.

      Usuń